Gratulacje dla Mroku Pora za zdobycie Numeru Roku 2025!
Już z niecierpliwością czekamy na kolejne nowości zarówno od niego, jak i z Nowosolskiego Podziemia.
Tegoroczny Numer Roku trafił do Mroku Pora za utwór „Spójrz w górę”. To moment, który przyciąga uwagę nie tylko dlatego, że to mocny numer, ale dlatego, że stoi za nim coś więcej niż sam rap. Jest w nim historia, miejsce i ludzie więc spróbujmy to poznać.
Zaczęłam zagłębiać się w ich twórczość już jakiś czas temu, krok po kroku. Bo nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała zrozumieć, gdzie narodziła się tak wartościowa treść i co tak naprawdę się w niej kryje. Im dalej wchodziłam w ten świat, tym bardziej widziałam, że to nie jest przypadkowa scena, ale wspólnota ludzi połączonych tym samym miastem, energią i zajawką, która zaczęła się lata temu.
W sercu Nowej Soli, między szarymi blokami a muralami zdobiącymi miasto, kryje się scena, o której być może niewielu wie Nowosolskie Podziemie. To ludzie, którzy od lat tworzyli lub nadal tworzą muzykę i sztukę ulicy, nadając rytm codzienności.
Nazwy ekip nie są przypadkowe. Dla mieszkańców miasta to symbol wspólnoty, szacunku i historii. Dla Mroku Pora i całego NSP tożsamość jest mocno osadzona w korzeniach. Sama nazwa przywołuje mi obraz starego bloku, ławek pod klatką i młodych ludzi, którzy właśnie tam łapali pierwszą zajawkę na hip-hop. To symbol miejsca, z którego wyszli.
Pierwsze wersy i murale powstawały w mieszkaniach, na pustych ścianach, w studiach urządzanych na blokach. Te miejsca pamiętają każde uderzenie beatu i każdą literę postawioną sprayem. Z mojego punktu widzenia wszystko rodziło się właśnie tam. Jedni brali do ręki farby, inni pierwsze bity. Naturalna, szczera zajawka wyrastała z szarej codzienności i przeradzała się w coś większego. Każdy znak i każdy wers był zapisem doświadczeń i emocji.
Nie brakowało też mentorów ludzi, którzy pokazywali, czym naprawdę jest hip-hop. To oni uczyli, że to nie tylko muzyka, ale sposób życia. W ich twórczości słychać Czarnego NSP, Siera, Mroku Pora, Baku, Szczyptę Smaku i GreGora i innych artystów, którzy wzajemnie się inspirowali i dokładali własną cegłę do brzmienia tej sceny. To oni przekazywali zasady lojalność, szacunek i autentyczność. Ten fundament pozostał im do dziś.
Nie można też zapomnieć o takich artystach jak Gero, który nadal jest bardzo mocno obecny w sercu tej sceny. Mnie jego numery zatrzymały na dobre szczególnie te nagrywane często z Lukasem. Pełne emocji, szczere i prawdziwe. To przykład, jak muzyka zostaje z ludźmi na zawsze, nawet wtedy, gdy ich już nie ma.
Najbardziej pamiętne chwile powstawały w studiu i na ulicach, między innymi przy Kaszubskiej. Tam graffiti spotykało rap, a wspólna praca zamieniała się w historie, które do dziś pulsują w mieście. Dla mnie najmocniej zapada w pamięć ich wspólna zajawka siedzenie razem, tworzenie, malowanie i nagrywanie. Widać było jedność i energię ludzi, którzy robili coś z pasji, a nie z mody.
Słuchając ich numerów, od razu czuć, że liczyła się treść wartość przekazu, prawdziwe emocje i historie wyniesione z życia. Czasami brutalnie, czasami surowo, ale zawsze prawdziwie. Każdy wers był zapisem ulicy, codziennych zmagań, marzeń i porażek.
Z czasem niektórzy członkowie ekipy poszli własną drogą. Jednocześnie scena nie stoi w miejscu. Nowosolskie Podziemie wspiera młodych artystów, między innymi Kozioła, dając przestrzeń tym, którzy mają w sobie prawdziwą zajawkę i charakter.
Choć drogi muzyczne i życiowe wielu osób się rozeszły, tożsamość i pamięć o tamtych chwilach pozostały. Każdy beat, każda litera i każdy wspólny mural wciąż żyją w historii miasta. Nawet jeśli ktoś już nie nagrywa i nie stoi przy ścianie z puszką, część podziemia zostaje w nim na zawsze jak echo ulicy, które nie przestaje brzmieć.
Scena się zmienia, przychodzą nowe pokolenia i trendy, ale dla Nowosolskiego Podziemia autentyczność zawsze była najważniejsza. Trzymają ją przez szczerość. Nie udają, nie gonią za trendami po prostu opowiadają swoje życie takim, jakie jest. Szacunek do korzeni, wytrwałość i pasja to wartości, które przetrwały lata.
Patrząc na stare nagrania i graffiti, najbardziej cenię surowość. Brak wygładzania i kalkulacji. To czysta emocja i prawda, której dziś często brakuje.I to nie są tylko ci konkretni ludzie i ksywki. Żeby naprawdę poznać Nowosolskie Podziemie, najlepiej po prostu zagłębić się w ich twórczość zarówno muzyczną, jak i uliczną, graffiti. Gorąco zachęcam do tego młodych artystów, którzy dopiero zaczynają swoją drogę. Może właśnie tam znajdą inspirację, jak iść dalej. A słuchacze wsparcie w codziennych zmaganiach. Bo ich muzyka jest jak lekarstwo, ale nie to najłatwiej dziś aplikowane przez koncerny farmaceutyczne. To czysta prawda. Szczera. Człowieka dla człowieka.
Hip-hop to dla nich sposób życia, a nie tylko zabawa. To styl bycia, zasady, lojalność wobec swojej ekipy i miejsca, z którego się pochodzi. To ważne przesłanie dla młodszych, którzy dopiero zaczynają swoją drogę.
Na koniec przesłanie, które i ja odebrałam dla miasta i dla tych, którzy poznają ich muzykę spoza Nowej Soli rób swoje i trzymaj się wartości, niezależnie od tego, skąd jesteś.
A dla ludzi stąd, już ode mnie pamiętajcie o swoich korzeniach i nie gubcie tego, co was zbudowało!
Napisane przez: Aleksandra
Strona została stworzona przez Radiopodziemia24/7. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Komentarze do wpisu (0)