play_arrow

keyboard_arrow_right

Listeners:

Top listeners:

skip_previous skip_next
00:00 00:00
chevron_left
volume_up

News

Definicja Crew o rapie, zajawce i robieniu muzyki po swojemu

today14 maja, 2026 223 20 1

Tło
share close

Nie są ekipą, która na siłę pcha się na afisze czy próbuje dostosować do tego, co akurat najlepiej „żre” w rapie. A mimo to od lat konsekwentnie robią swoje, budując wokół Definicja Crew własny klimat i własne zasady. Wszystko zaczęło się dość naturalnie od wspólnych nagrywek, znajomości z podziemia i zwykłej zajawki, która z czasem przerodziła się w coś znacznie większego.

W rozmowie Wieju, Hesik i Gumix opowiedzieli o początkach składu, o tym, jak wygląda ich wspólne tworzenie muzyki i dlaczego mimo różnych charakterów oraz stylów wciąż potrafią znaleźć wspólny język.O podziemiu, zmianach w rapie, kompromisach, których czasem wymaga działanie w ekipie, i o tym, czemu nadal najważniejsze jest dla nich robienie muzyki po swojemu bez kalkulacji i ciśnienia na cyfry.

 

 

 

To może na początek opowiedzcie jak to się w ogóle zaczęło u Was i kiedy złapaliście, że to już nie są tylko wspólne nagrywki, tylko Definicja Crew jako projekt?

 

Wieju: Ja ogólnie zacząłem nagrywać w 2000 r. Jednak od około 2015 miałem dość długą przerwę , jedynie jakieś pojedyncze rzeczy robiłem. Około 2018/2019 zacząłem nagrywać znów więcej. Hesika znałem już od bardzo dawna, z czasów gdy ja miałem ekipę PDZ a on z Cezetem działał jako CeHa, i właśnie u niego w 2na2 Studio coś tam kombinowałem. Poznałem Gumixa na koncercie Katowicach, ustawiliśmy się na wspólny numer. Wysłałem mu 5 kawałków żeby do któregoś się dograł , a on dopisał się do każdego. I tak zaczęliśmy spędzać coraz więcej czasu razem w 2na2, a przy każdej nagrywce był Hesik. Spodobały mu się te kawałki i tym sposobem naturalnie rozpoczęła się nasza przygoda jako Definicja Crew. Choć szczerze nie planowaliśmy zakładania nowego składu.

 

Hesik: Jeżeli chodzi o rap – to 1995 był początkiem – pierwsza kaseta Liroya, Wzgórza była największymi inspiracjami na samym początku. Pierwsze “swoje” kasety nagrywałem w 1997 (nadal je mam:)). Później była CeHa, Dwie Twarze i masę innych lokalnych składów, aż znalazłem się w Definicji. Tak jak Wieju powiedział – na początku to był projekt Gumixa i Wieja. Zaprosili mnie do jednego tracku – dograłem się. W zasadzie udostępniłem chłopakom studio realizując wszystkie ich nagrania. Później dograłem się do drugiego tracku i dalej to już naturalnie poszło. W każdym razie był to moment, kiedy w zasadzie wszystkim ziomkom powiedziałem, że to już mój definitywny koniec z rapowaniem – bo dokładnie tak myślałem, ale cóż…. nie pykło.

Gumix:

Moje pierwsze nagranie datuję na kwiecień 2004 roku, miałem wówczas niespełna 14 lat. Działałem sobie w domowym zaciszu, aczkolwiek było to wybitnie amatorskie. Mikrofon ze słuchawkami kiepskiej jakości, nadający się bardziej do konferencji, rozmów internetowych, niżeli do nagrań „studyjnych”. Program, na którym realizowałem sesję pozostawiał wieeeele do życzenia. Pierwszych zarejestrowanych wokali ani nie miksowałem, ani nie masteringowałem. To były czasy, kiedy swoją twórczość upubliczniało się na mp3.wp.pl lub myspace.com, lub komunikatorze Gadu-Gadu. Złote czasy polskiego podziemia. Mimo, iż początki były prymitywne, poziom był żenujący nie zniechęcałem się, pasja tętniła. Osiedlowe składy, potem bieruńskie kolaboracje. Od 2004r do 2006r wypuściłem siedem nielegali, ale nie były one na tyle nawet średnie, by je upublicznić. Debiutancki album solowy zatytułowany „Śmiertelnie Zasłuchani” wydałem w grudniu 2007roku, natomiast w maju 2008r wyszedł wspólny mixtape z raperem mieszkającym w Munster w Niemczech „Gumix Medyf Mixtape”. W okresie 2008-2014 powstało mnóstwo nagrań domowych, które w większości przypadków pozostały w szufladzie i nigdy nie zostały zaprezentowane szerszemu gronu. W 2015r działałem w muzycznym trio pochodzącym z Bierunia pod szyldem EGO Record’s (Erespe Gumix Oli), wydaliśmy w grudniu wspomnianego roku album „A jednak”. Później kolejne szlify stylu i dwa albumy Rubego Szpeka (BU Gumix DJ HWR), kilkanaście gościnnych zwrotek m.in. dla Grubo Krojone armii, a także wreszcie Definicja Crew, której jestem dumnym reprezentantem. Skład założyliśmy w roku 2020. Współpraca została nawiązana w naturalny sposób. Poznałem Wieja podczas koncertu Ero, Ruby Szpek w katowickim „Królestwie”, kolejnego dnia Bart podesłał mi kilka propozycji feat’ów do jego numerów, okazało się, że do wszystkich poczułem „chemię” i już podczas jednej sesji w 2na2 (u Hesika) powstało pięć moich (pierwotnie) gościnnych zwrotek dla Wieja. Współpraca kwitnęła w najlepsze, Hesik poczuł klimat nagranych utworów i podjęliśmy decyzję, by związać się w skład Definicja Crew. Nazwa nawiązywała do naszej stylistyki, która jak stwierdziliśmy definiuje korzenny rap

 

 

Co Was dziś najbardziej trzyma razem jako ekipę, mimo że każdy ma trochę inny styl?

 

Wieju: Najbardziej trzyma nas zajawka 🙂 A poza tym jesteśmy ziomkami i się lubimy hehe

Hesik: Mnie to chyba Wieju najbardziej trzyma. W chuj podziwiam jego zajawę, systematyczność i chęć robienia czegoś. No i turbo mi się podoba, że Definicja jest pierwszym składem, w którym to nie ja jestem kołem napędowym. Nie muszę myśleć o wszystkim. Mogę na totalnej “wyjebce” – w dobrym tego słowa znaczeniu robić rzeczy, nie martwiąc się o nic. Chyba trzyma mnie w tym wszystkim taki brak ciśnienia na cokolwiek. Gumix – wiadomo Maestro stylu.

Gumix: Uważam, że wzajemna motywacja, chęć ciągłego podnoszenia poprzeczki, a także opowiadania naszych życiowych rozważań, przygód. Myślę, że uczymy się od siebie czegoś nawzajem współpracując, wyciągamy wnioski, kształtujemy światopogląd. Jesteśmy rapową Rodziną. Wieja i Hesika traktuję jak braci, przyjaciół. Dobrze się dogadujemy, mimo że jak trafnie zauważyłeś style i wizje świata wielokrotnie odstają od siebie w sposób bardzo widoczny.

 

Jak u Was wygląda robienie numeru bardziej spontanicznie w studiu czy wszystko jest wcześniej obgadane?

 

Wieju: Różnie. Ale przeważnie jest jednak tak że do studia przychodzimy już przygotowani. Sprawdzamy sobie bity jakie dostajemy od producentów, albo te które zrobi Hesik. Przeważnie jest tak że któryś z nas nagra próbkę, i jak reszcie się spodoba to robimy numer.

Hesik: Zawyczaj Wieju jest inicjatorem. Podsyła Prevkę. Jak siada, to każdy pisze swoją zwrotę, ustalamy termin no i nagrywamy.

Gumix: W zdecydowanej większości przypadków przyjeżdżamy do studia z gotowym do nagrań materiałem i wytrenowanym brzmieniem, wypracowanym flow. Jednak zdarzało się, że podczas odsłuchów produkcji narodziły się pomysły na nowe teksty, lub dobór tematyki.

 

Zdarza się, że numer jest „dobry technicznie”, ale finalnie nikt z Was go nie czuje i zostaje odrzucony?

 

Wieju: Ja ostatnio nagrałem dwie takie zwrotki które niby są ok , ale nie jestem do nich przekonany. Jest kilka numerów które zostały na dysku, ale z reguły robimy kawałki tak żeby były jak najlepsze, i takie które czujemy, więc tak zwanych odrzutów nie mamy zbyt wiele.

Hesik: Ja zazwyczaj blokuję numery ale bardziej na etapie beatów – jak mi nie siada beat to robię wszystko by chłopaki nie zaczęli pisać. Czasem są uparci i piszą i czasem po napisaniu – jak numer nabiera kształtu jest całkiem ok. Z reguły jest tak, że jak nagramy numer to raczej jest już do publikacji.

Gumix: Jest to rzadkością przy naszej współpracy. Jeśli przy konsolidacji krążka któreś z nagrań nie pasuje do koncepcji, to wówczas trafia do szuflady, lub jest wypuszczane jako luźny kawałek.

 

 

 

Bardziej Was robienie muzyki jako crew spina, czy czasem wymaga kompromisów, które nie zawsze są łatwe?

 

Wieju: I tak, i tak 🙂 Najczęściej kompromisy dotyczą bitów, bo tematycznie raczej jesteśmy dosyć zgrani.

Hesik: To jest złożone, ale chyba w temacie beatów ja jestem najsurowszy. Czasem jak jest dobry beat, ale chujowo brzmi od razu chcę go wyrzucić. Po za tym, pomimo, że wychował mnie boombap mam etapy, że mówię : “Kurwa, zaś to samo”. A potem dostaję zwroty i mówię: “Kurwa, ale sztosy”. Więc jest różnie:)

Gumix: Mimo zauważalnej i słyszalnej nieco odmienności jesteśmy mocnym, muzycznym spoiwem.

 

 

 

Był moment, że ktoś chciał pójść w inną stronę muzycznie, ale trzeba było się jakoś spotkać pośrodku?

 

Wieju: Przy drugiej naszej płycie można powiedzieć że spotykaliśmy się pośrodku. Są tam kawałki brzmiące boom bapowo , w czym akurat ja najlepiej się czuje , a są też klimaty bardziej nowoczesne, do których przekonywał mnie Hesik, ale finalnie wyszło tak że udało nam się sprawdzić właśnie na trochę innym gruncie.

Hesik: No właśnie – lubię boombapy, które mnie wychowały, ale w chuj lubię też nowe rapy. Może przez to, że syn słucha nowej szkoły nauczyłem się tych młodzieńców słuchać i próbować zrozumieć, a nie tylko mówić “kiedyś to było, a teraz nie ma”. Bo dla nich jest właśnie teraz, jak dla nas było kiedyś. Pewnie nigdy nie będę mistrzem autotuna, ale tak – lubię nowe rzeczy. Przez lata nauczyłem dzielić się muzykę na dobrą i słabą. Nie ważne czy nowa szkoła, stara szkoła, rap, techno, disco polo. Jest coś co do mnie trafia i coś, czego nigdy nie włączę. Kropka.

Gumix: Tak, owocem takiego wypośrodkowania jest nasz drugi owoc, w postaci krążku „Ponadczasowo”, gdzie można usłyszeć zarówno nowoczesne brzmienia, jak i staro szkolne bity. Moim zdaniem, mimo zróżnicowania album jest spójny i w ŻADNYM położonym wersie nie straciliśmy na nim swego wizerunku i „twarzy”.

 

 

 

Macie jakąś granicę w tekstach, której nie chcecie przekraczać, nawet jeśli coś mogłoby dobrze „siąść”?

 

Wieju: Nie zastanawiałem się nigdy nad granicą w tekstach. Jesteśmy niezależną ekipą, więc nie dotyczą nas kalkulacje typu tego nie można powiedzieć bo nas nie puszczą tu czy tu, albo odwrotnie że to trzeba powiedzieć w ten spoób żeby siadło. Mówimy o tym co chcemy i jak chcemy, na swoich zasadch.

 

Hesik: Nie mamy żadnych granic. Nawet często nie zgadzam się z tekstem ziomka ze składu – ale przecież to jego zdanie i opinie – jesteśmy jednostkami myślącymi – każdy ma prawo do własnej wypowiedzi i interpretacji. To, że ktoś myśli inaczej czy rapuje inaczej nie znaczy, że mamy konflikt. Znaczy to tylko tyle, że szanujemy się nawzajem. Np. Wieju Nawija: “Nie jara mnie MATA, LEOSIA i BAMBI” ja nawijam “Wywodzę się z hip-hopu, ale lubię niezły POP” 🙂

Gumix: Nie. Jesteśmy niezależnymi, suwerennymi twórcami; a pewne niewygodne dla mainstreamu poglądy można sprytnie schować w wyszukane, tajemnicze metafory i przemycić w kawałkach.

 

Czy Wasze podejście do rapu zmieniło się odkąd zaczęliście działać razem?

 

Wieju: U mnie raczej tak. Zacząłem bardziej zwracać uwagę na detale, bardziej dopracowywać wszystkie szczegóły, na które wcześniej nie zwracałbym uwagi. Poza tym fajnie jest jak się nagrywa w trójkę bo od każdego można coś wynieść, i każdy coś wnosi też od siebie.

 

Hesik: Tak. Kiedyś pomimo tego, że robiłem to co kocham to jednak zawsze gdzieś po pierwsze zależało mi na tym, by to gdzieś “poszło” dalej a po drugie zawsze to ja cisnąłem ziomków, by nagrywali. Teraz jest odwrotnie. Mnie cisną i totalnie nie zależy mi na tym, by coś się z tym działo. To zapewne złe, ale tak mam. Jak się coś uda – super. Jak zarobimy miliony – wezmę. Ale jak nie – totalnie niczego nie zmieni to w moim życiu, bo rap jest aktualnie jego promilem. Aktulnie bardziej jestem słuchaczo – sprawdzaczem (w niewielu wolnych chwilach) niż raperem. Ale zajawki nie da się rzucić od tak – każdy to wie, kto rapował praktycznie całe życie i chciał skończyć:)

Gumix: Tak, jestem bardziej otwarty na podkłady odmienne od moich ściśle sprecyzowanych gustów, nie zamykam się tematycznie, wiem, że daną tematykę jestem w stanie rozgryźć w inny sposób, niż współtwórcy, pokazując nowe oblicze, podejście do tematu.

 

 

 

Jak dziś patrzycie na podział mainstream / podziemie to dalej coś dla Was znaczy, czy raczej się już zatarło?

 

Wieju: Jest oczywiście podział na mainstream i podziemie. Ale ja jako słuchacz nie dzielę tego w tych kategoriach. Jako słuchacz dzielę raczej na dobry rap, i na ten którego nie słucham, niezależnie czy jest to bardzo znany raper czy taki o którym słyszało kilka osób. Jeśli coś mi się podoba nie zwracam uwagi ile kto sprzedał płyt czy ile ma wyświetleń, tylko to jak i o czym nawija. A jako raper , no to my jesteśmy w podziemiu , i to głęboko. Tutaj różnica jest taka że mainstreamowy raper zajmuje się tym zawodowo, czyli utrzymuje się z tego i jest to jego główne zajęcie. A my robimy to tak naprawdę jedynie w celach hobbystycznych.

 

Hesik: Podział na mainstream/podziemie istnieje cały czas. Nie istnieje natomiast podział na legal/nielegal – bo dziś każdy może wydawać swoją muzykę bez wychodzenia z domu robiąc to w pełni legalnie. Podział w zasadzie polega tylko i wyłącznie na liczbie wyświetleń. Poziom muzyczno lirczyno jest bardzo wyrównany. Jakiś czas temu wjechał do rapu marketing (albo był zawsze tylko tego nie widziałem), badania trendów i kaklulacje. Nie mam z tym problemu jeżeli finalnie powstaje dobry produkt i zgodny z raperem, który go firmuje. Gorzej, jeśli powstaje coś na siłę, tylko i wyłącznie dla cyfry – to się czuje. Mało jest jednak składów jak nasz, który ma wyjebonko w całą otoczkę.

Gumix: Rap z założenia ma łączyć, a nie dzielić. Tutaj postawiłbym kropkę.

 

 

 

W „Słucham” brzmi, jakbyście tylko obserwowali rzeczywistość to był świadomy zamysł czy po prostu Wasz naturalny sposób pisania?

 

Wieju: Słucham jest o tym czego słuchamy 🙂 Jak wsłuchasz się w tekst mocno to wyłapiesz mnóstwo follow upow , jak również masa nawiązań w klipie do innych teledysków.

Hesik: Słucham bardzo fajnie też pokazuje, jacy jesteśmy różni.

Gumix: W życiu również jesteśmy świadomymi obserwatorami otaczającej nas rzeczywistości. Natomiast w utworze „Słucham” nadmieniamy jaka muzyka nas inspiruje, odpręża, jakich artystów twórczość cenimy.

 

 

 

W „Ludziach z cienia” jest motyw bycia trochę z boku to bardziej wybór czy po prostu życie, które tak się układa?

 

Wieju: Oczywiście jeżeli chodzi o scenę to my jesteśmy całkiem z boku. Ale to że z boku, to nie znaczy że nas nie ma. Nigdy nie pchaliśmy się specjalnie na afisz, ale robimy swoje konsekwentnie od lat. Dlatego podziemie jednak cały czas istnieje.

Hesik: Po części wybór, po części życie. Ujmę to tak – nigdzie się na siłę nie pchamy, nie zabiegamy o atencje, robimy swoje. Przez to jesteśmy mniej widoczni, niż inni, bo nie wchodzimy oknem jak nas wyrzucają drzwiami. I to jest nasz wybór. Ale jeśli ktoś docenia, jeśli ktoś daje propozycje – jesteśmy otwarci.

Gumix: To my „Ludzie z cienia, czysta idea i luz”, jednak przede wszystkim„bez kalkulacji i gryzienia się w język”, jesteśmy autentyczni i bezkompromisowi, nie boimy się wyrażać swoich światopoglądów, słowa spisane przez nas są niczym tatuaże, które zostają z nami na zawsze. Mimo, iż w „cieniu”/ podziemiu, to nie jest dla nas wyzwaniem wyjść na scenę, czy wejść do kabiny i wyrażać swoje ja. Po pierwsze obserwatorzy, a po wtóre niepodlegli trendom twórcy.

 

Te dwa numery pokazują Was bardziej jako obserwatorów niż część sceny, czy to tylko jedna z warstw Waszej muzyki?

 

Wieju: Może nie obserwatorów, bo jednak jesteśmy od lat częścią sceny.

Hesik: Ukrytą częścią sceny hehe:)

Gumix: Gęstość wypuszczanych przez nas projektów muzycznych, zebrana, bogata już w dokonania muzyczne dyskografia świadczy o tym, że jesteśmy częścią sceny. Mieliśmy kilka epizodów na kasetach, zdarzało się również na płytach winylowych, można posłuchać nas na kilku rodzajach tzw streamingów, więc stąd konkluzja, iż nie jesteśmy biernymi obserwatorami poczynań sceny. Działamy konsekwentnie i z olbrzymią chęcią dzielimy się naszymi owocami, zasiewamy nadzieję i pozytywne plony w niszowej grupie słuchaczy, aczkolwiek napawa radością fakt, że nasze grono odbiorców stopniowo się poszerza.

 

Jak to u Was wygląda będą regularne dropy, czy raczej wypuszczacie rzeczy wtedy, kiedy „siądzie temat”?

 

Wieju: Jako Definicja mamy na koncie dwa albumy. W tym roku robimy akcje 26 , czyli przez cały 2026 r 26 dnia kazdego miesiąca wypuszczamy nowy singiel. Na koniec roku złożymy z tego album, tak więc regularność jest bardzo mocna w tym roku. A oprócz tego 26 maja premierę ma album Wieju / Nor – Drugi obieg.To moje solo na bitach Nora , jednak traktuję to bardziej jako kolejne wydanie spod szyldu Definicji Crew. Chłopaki są zresztą też w dwoch numerach na tej płycie. Cała akcja 26 jak i Drugi obieg są dostępne do odsłuchu na kanale Diil Tv.

 

Hesik: Czyli w tym roku pierwszy raz robimy coś regularnie. I najlepsze w tym wszystkim jest to, że czasem ostateczną wersję kawałków dosyłamy do DIIL na dwa dni przed premierą:) Nie wiem czy mogę zdradzić – ale piszemy sobie te tracki na bieżąco. Może w maju uda się jakiś zapas nagrać “na wszelki” 🙂

Gumix: Nasze działania odzieżowe jako marki Definicja Crew są raczej oparte na prostocie i minimalizmie. Wypuściliśmy dwie odsłony koszulek z naszym logo – czarną i fioletową, a także bluzę i czapkę typu full cap. Myślę, że przyjdzie czas, by powiększyć nasz asortyment, pomysły są, podejrzewam, że w bliżej nieokreślonej przyszłości zrealizujemy je i „Nasi Ludzie” będą mieli co przyodziać stylowego od Definicji Crew, nieopartego wyłącznie na logo.

 

Można się spodziewać koncertów, małych eventów albo grania na żywo w najbliższym czasie?

 

Wieju: Koncertowo u nas ciężko. Ledwo znajdujemy czas żeby nagrywać. Chętnie gramy gdy ktoś nas zaprosi, oczywiście, lubimy to i to bardzo. Jednak podziemnych składów organizatorzy koncertów często nie biorą na poważnie , a my za starzy jesteśmy żeby się wpychać w line upy za przysłowiowe piwko i możliwośc pokazania się.

Hesik: Koncerty są sztosowe, ale weekendy mam zazwyczaj zajęte. Życie.

Gumix: Jesteśmy otwarci na warte uwagi propozycje, sami przestaliśmy organizować wydarzenia koncertowe. Małymi krokami zbliżają się interesujące, szlagierowe, prestiżowe koncerty, ale o nich za wcześnie jeszcze by mówić, gdyż nie są dopięte na ostatni guzik. Bądźcie czujni, wyłożymy kilka ciekawych sztuk na deskach różnych scen. Dziękuję uprzejmie za zaproszenie na wywiad, życzę wszelkiej dobroci, uważności, szczęścia i bycia w tu i teraz. Miłych doświadczeń, pozdrawiamy ciepło!

 

 

Definicja Crew to przykład składu, który nie powstał z chłodnej kalkulacji czy planu na sukces, tylko z czystej zajawki i naturalnej chemii między ludźmi. Może właśnie dlatego w ich muzyce nie słychać wymuszonego kierunku ani robienia czegokolwiek „pod trendy”. Każdy z nich ma inne spojrzenie na rap, inne inspiracje i własny styl, ale razem tworzą coś, co brzmi spójnie, autentycznie i przede wszystkim szczerze.

W czasach, kiedy wiele rzeczy w muzyce coraz częściej podporządkowanych jest liczbom, zasięgom i chwilowym modom, oni nadal stawiają na własne tempo i robienie muzyki po swojemu. Bez ciśnienia, bez udawania i bez potrzeby dopasowywania się do tego, co aktualnie jest na topie. I niezależnie od tego, czy stoją trochę z boku sceny, czy akurat wychodzą na scenę zagrać koncert widać, że Definicja Crew nadal ma coś do powiedzenia.

To zdecydowanie ekipa, którą warto mieć na radarze, szczególnie jeśli nadal szukacie w rapie charakteru, autentyczności i muzyki robionej z potrzeby serca, a nie pod algorytmy. My jako Radio Podziemia mocno kibicujemy chłopakom i trzymamy kciuki za kolejne ruchy, bo takich składów na scenie naprawdę potrzeba. Jeśli jeszcze nie sprawdzaliście ich twórczości, to po tej rozmowie macie bardzo dobry moment, żeby to nadrobić.

 

 

 

#DefinicjaCrew #Rap #Hiphop #GłosRadiaPodziemia #wywiad #sprawdz

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

P

Napisane przez: Aleksandra

Oceń

Komentarze do wpisu (0)

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone * są wymagane