Są historie, które pokazują, że na realizację marzeń nigdy nie jest za późno — i właśnie taka opowieść stoi za tą rozmową. Pasja do rapu, która dojrzewała latami, w pewnym momencie przerodziła się w coś więcej niż tylko słuchanie ulubionych kawałków. Dziś to już nie tylko zajawka, ale sposób na wyrażanie siebie, dzielenie się emocjami i inspirowanie innych. O drodze od słuchacza do artysty, o życiu w mniejszym mieście i o tym, co naprawdę napędza do działania — przeczytacie w poniższym wywiadzie.
Zacząłeś rapować kilka lat temu, już jako dojrzały człowiek — co było impulsem, który popchnął Cię w stronę muzyki?
Od młodych lat słuchałem polskiego rapu. Zawsze gdzieś utożsamiałem się z raperami takimi jak Liroy, Peja, Tede czy Kaliber 44. Można powiedzieć, że marzyłem o życiu w takim klimacie — i nie chodzi tu o sławę czy pieniądze, tylko o sam sposób życia, który chciałem wyrażać właśnie przez muzykę. Co było impulsem? Całkiem przypadkowa sytuacja. Wspierając młodych artystów z naszego morąskiego podziemia, jechałem z nimi nagrywać klip. Leciał jakiś kawałek i po prostu zacząłem nawijać — nagle wszyscy: „Wooow, Szczepan, ty musisz coś nagrać!” I tak się zaczęło. Pierwszy numer nagrałem z Kadobe w Akustica Studio, przy realizacji Faudy. Oboje bardzo mi pomogli i to ich można nazwać „ojcami” tego, gdzie dzisiaj jestem. Chciałbym również wspomnieć o moim rapowym bracie Mr.Kudłatym który towarzyszy mi do dziś co finalnie zaowocowało naszym wspólnym EP!
Pochodzisz z Morąga — na ile życie w mniejszym mieście wpływa na Twoje teksty i sposób opowiadania historii?
Wydaje mi się, że tu nie chodzi o wielkość miasta ani o ludzi, z którymi się obracamy, tylko o emocje, które towarzyszą nam w życiu. Teraz, gdy potrafię to wyrażać w inny sposób — przez muzykę — po prostu staram się zarażać i motywować ludzi, nieważne w jakim są wieku, aby spełniali marzenia i się nie poddawali. Żeby robili to, co kochają, i dążyli do tego każdego dnia.
Początkowo traktowałeś rap jako hobby, a dziś grasz koncerty i budujesz fanbase — kiedy poczułeś, że to zaczyna wychodzić poza „zabawę”?
Cały czas uważam to za zabawę i tak naprawdę za spełnienie mojego marzenia z dzieciństwa. Nieważne, czy słucha tego jedna osoba czy dwieście — dla mnie to jest sukces.
Twoja historia łamie stereotypy o wieku w rapie — spotykasz się częściej z motywacją ze strony ludzi czy raczej z niedowierzaniem?
Różnie. Dla jednych jest to motywacja, bo takie słyszę opinie, a dla innych niedowierzanie, że mi się jeszcze chce — i czuję wtedy bardziej podziw. W moim wieku powinienem siedzieć w kapciach w fotelu przed telewizorem? Nie, bo życie jest jedno i bardzo krótkie, żeby je marnować. A ja chcę je łapać garściami i nie mieć pretensji, że je przespałem.
Gdzie widzisz siebie za kilka lat — nadal jako zajawkowicza, czy dopuszczasz, że rap może stać się czymś więcej niż tylko hobby?
Aż tak daleko nie sięgam myślami — robię swoje i cieszę się każdym dniem. Czy za parę lat będzie z tego coś więcej? Zobaczymy, na razie mi się chce i mam motywację. Wolę najeść się małą łyżką niż zachłysnąć dużą.
Na koniec tej rozmowy zostaje coś więcej niż tylko historia — zostaje energia, szczerość i dowód na to, że warto robić swoje bez względu na okoliczności czy metrykę. To opowieść o pasji, która nie zna ograniczeń, i o tym, że czasem wystarczy jeden moment, by wszystko nabrało rozpędu.
Jeśli chcesz poczuć ten klimat i usłyszeć, jak te emocje brzmią w praktyce, koniecznie sprawdź utwór poniżej. 🎧
FOT: Agnieszka Kołodziejska.
Napisane przez: Patrol
Strona została stworzona przez Radiopodziemia24/7. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Komentarze do wpisu (0)