Bunt bez odwagi
Temat powraca jak bumerang. Kondycja polskiego „rapu” i hipokryzja wykręcona do granic absurdu.
To zabawne, że brakiem odwagi, aby o tym mówić, wykazują się przedstawiciele „buntu”. A Youtuber, który merytorycznie ich punktuje, staje się wrogiem numer jeden.
Kiedy punktowanie boli bardziej niż diss
„Antygrande” to niesłychanie słaby gniot. Diss porównywalny poziomem do tych, jakie padły na linii Fagata kontra Young Leosia. Nie ma sensu kopać leżącego, Grande drugim filmikiem może dobić hat tricka i świętować pewną wygraną.
Komiczne też jest, jak wielu raperów mówiło, że jego materiały są zabawne, albo milczało na ich temat dopóki nie były o nich. Z mojej strony szczere wsparcie w punktowaniu hipokryzji. Może forma wypowiedzi nie zawsze jest taka, jaką osobiście bym preferował, ale z drugiej strony – może przez język wroga chce dobitniej trafić do niego i odbiorców?
„To tylko beka”-najwygodniejsze kłamstwo
Abstrahując od potyczki Bonus vs Grande, chcę pochylić się nad głębszym problemem. Możemy się śmiać z tego, podchodzić z tzw. beką do złomowania raperów, lub bronić części z tych hipokrytów, albo negować problem, że słuchamy tego tylko dla żartu. Problem w tym, że to część życia, a życie nie dzieje się dla żartu.
Hype jako realna waluta
Treści, którymi się otaczasz, mają na Ciebie realny wpływ. I nawet jeśli nie bezpośrednio, to prędzej czy później buduje to środowisko, w jakim żyjesz. Chodzi o to, że być może akurat Ty nie zaczniesz ćpać (lub robić innych rzeczy) pod wpływem tekstów swojego idola, twój kolega też, tylko posłuchacie i po sprawie. Problem w tym, że jeśli nie wy, to ktoś może. A jeśli i to się nie wydarzy, to i tak nabijacie im hype… i dajecie zarobić duże pieniądze ludziom za robienie, dosłownie i w przenośni, okrutnego guana. Dzięki wam ogromny przypływ gotówki dostanie ktoś za treści z rynsztoku, za bycie „patusem” albo kłamcą. Poprzecie kierunek, że tak warto postępować w życiu.
Dlaczego miernota zarabia, a jakość znika
W efekcie tego ktoś inny, bardziej utalentowany, zamiast żyć z czegoś, co robi dobrze, męczy się w fabryce na 3 zmiany i popada w depresję wiążąc ledwo koniec z końcem. To jakbyście płacili, za samochody budowane z kartonów tylko pomalowane pstrokatym sprejem miliony złotych a za porządnie zrobione maszyny szkoda wam było złamanego grosza. Dobra, zostawię już windowanie tych podziemnych raperów na wielokrotnych rymach z przekazem bo przecież o kim ja mówię i co oni kogo obchodzą. Skoro nie mają lajków to jest tego jakiś powód…
Spokojnie, przykłady są w mainstreamie. Dlaczego to nie Eldo, Łona czy Bisz mają z tego miliony? Zestaw ich skille z Żabsonem, Whitem czy inną Young Leosią. A abstrahując od rapu: w jakim świecie żyjemy, że bardziej opłaca się być łak-mc lub freak fighterem niż fizykiem, chemikiem, strażakiem czy śpiewakiem operowym?
Milczenie nie jest neutralne
Dodatkowo żenujące jest, że część graczy myśli o branży tak samo, nawija o tym, ale boi się jasno powiedzieć o kogo im chodzi. Tęskno do Laika, który co roku potrafił użyć ksywy. Czemu niektórzy milczą? Nie wiem aczkolwiek się domyślam. Buntownicy i głosiciele „prawdy”, nie ma co. Z chęcią przypomnę słowa Eldo, który swoją drogą parafrazował Marka Hłasko, że milczenie nie jest złotem jest najohydniejszym kłamstwem.
Uwiarygadnianie pustki
Dziwi mnie też często, że spora część raperów z pewnym poziomem pokazuje się z nimi, albo nawet dogrywa im featy. Uwiarygodniając ich sceniczny credit. Jak widzę czasami niektóre „zestawienia” to aż niemożliwe jest, żeby osoba pisząca, rapująca i prowadząca się w pewien sposób nie czuła zażenowania i dyskomfortu zestawiając się obok takich „raperów”. Zostawię jednak już naszych „miszczów” ceremonii… bo oni sami się wyjaśniają coraz częściej własnymi słowami, czynami lub ich brakiem. Również przeraża mnie, że ludzie z taką treścią zapraszani są na wywiady i popierani np. przez persony kojarzone z bardziej ambitną formą sztuki lub pochodzące ze świata sportu. Robią sobie z nimi zdjęcia lub promują ich oficjalnie. Wciąż nie mogę zrozumieć fascynacji Bedoesem przez pana Żulczyka. Nie wiem nawet jak to skomentować. Zaprzeczanie samemu sobie co krok może nie przeszkadzać, aby robić z kogoś przykład dla innych? Cóż, pewnie łatwo to wytłumaczyć. Nie ma hipokrytów bo, tylko krowa nie zmienia zdania. To część postępu a, reszta ma zamkniętą głowę. Można też sobie wytrzeć pysk chorobą psychiczną czy zaburzeniami bo teraz to modne. W wyniku tego potem nie ma się co dziwić, że gdy definicje rzuca się zbyt łatwo, zmieniają się w wyświechtane slogany i bagatelizuje się pewne sprawy w momentach, gdzie powinno się je brać na poważnie. Promowanie miłości z biciem z partyzanta również ma jakiś wspólny mianownik? Może chodzi o to słynne polskie powiedzenie: „facet jak serce, bije to kocha”.
Gdzie warto kierować uwagę
Nie chcę nikogo dyskredytować. Rozumiem, że pewnie kilka z tych zabiegów to rady menadżerów, żeby zabłysnąć w przestrzeni publicznej. Pokazać się jako „fajny” dla pewnych środowisk, młodszej publiki. Unieśmy się jednak ponad jakiekolwiek emocje. Jeśli obiektywnie weźmiemy pod lupę treści większości dzisiejszych „raperów”, jako dorośli ludzie. Mając 30 lub 40 lat… nie czujecie cringe’u? Mając już pewien wiek, możecie się zidentyfikować z pewnymi postawami i sloganami? Naprawdę chcielibyście, żeby takie wartości i tego słuchał młody, kształtujący się człowiek? Nie mówię o dzieciach, bo uważam, że jakikolwiek rap (chyba, że Pan Japa) powinien trafiać do starszej publiki. Wracając do meritum, czy to samo możecie powiedzieć np. o Eldo czy Biszu? Zapewne nie. I może to jest klucz czy wskazówka gdzie warto kierować uwagę.
Odpowiedzialność, której nie da się zrzucić
Ja nic więcej w tej kwestii nie mogę zrobić. Spisałem tylko obserwacje i zostawiłem kilka pytań. Łatwo mnie zbyć mówiąc, że to wypociny boomera albo „zamknięta głowa”. Tyle że to najprostszy sposób, by nie musieć się z nimi mierzyć.Każdy wybiera sam — czego słucha, kogo wspiera, komu daje uwagę i pieniądze. Warto jednak pamiętać, że te wybory nie kończą się na nas. Wpływają na to, co staje się normą, a co marginesem. Na to, co się opłaca, a co znika.I właśnie w tym, czy tego chcemy czy nie, kryje się odpowiedzialność.
Autor: Jaqub Bimbrownik
Napisane przez: Aleksandra
Strona została stworzona przez Radiopodziemia24/7. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Komentarze do wpisu (0)