Droga z lokalnych koncertów do realnego działania w undergroundzie rzadko bywa prosta — ale właśnie takie historie budują fundament sceny. Słowik NWM, raper wywodzący się z Sandomierza, to przykład artysty, który krok po kroku zaznacza swoją obecność: od pierwszych znajomości i współprac, przez nagrywki w studiu, aż po organizację własnych wydarzeń. W rozmowie opowiada o początkach, kulisach pracy nad nowymi projektami oraz o tym, jak wygląda łączenie roli twórcy i organizatora na niezależnej scenie.
Jak wyglądała Twoja droga od Sandomierza do momentu, w którym zacząłeś realnie działać w undergroundzie i wydawać swoje rzeczy?
„Moja droga wyglądała w ten sposób, że jeździło się trochę po koncertach, poznało się parę osób, które już coś działały i doszło do współpracy z Łysym NSW i Szarym PzR. Później poznałem moją ekipę z radomskiego Studio Szok, no i gdzieś już poszło to dalej.”
Płyta z Akanoyou — jak doszło do tej współpracy i co było dla Ciebie największym wyzwaniem przy jej tworzeniu?
„Haha, bardzo dobre pytanie. Z Akanoyou poznaliśmy się przez Ząbka na Festiwalu Sztuki Ulicy we Włodawie w 2024 roku. Chwilę po festiwalu przyjechałem do Radomia — siedliśmy i nagraliśmy jeden numer. No i co — później przyjeżdżałem już co chwilę, powstało parę numerów. Jesteśmy teraz na etapie składania tej płyty w całość. A jeśli chodzi o to, co było najtrudniejsze, to chyba wieczny melanż przy nagrywkach i teraz właśnie złożenie tego wszystkiego w całość, hahaha. Pozostaje teraz tylko czekać na efekt końcowy — więcej info wkrótce.”
Organizacja pierwszej imprezy w krakowskim Żaczku to duży krok — co było najtrudniejsze przy dopinaniu takiego wydarzenia od zera?
„Najtrudniejsze było dopięcie line-upu tak, żeby wszyscy artyści mogli zagrać, przez co sam odpuściłem swój koncert. Nie wszystko wyszło po myśli, ale na przyszłość wyciągamy wnioski i na kolejnych NWM Night będzie to wyglądać trochę inaczej.”
Na tej imprezie pojawili się mocni gracze undergroundu — czy było to dla Ciebie bardziej spełnienie marzenia, czy raczej stres i presja?
„Powiedziałbym, że bardziej stres i presja — chociaż z większością artystów znam się bardzo dobrze i mamy kontakt na co dzień. Mimo wszystko bardzo chciałem dopiąć to na ostatni guzik.”
Jak dziś patrzysz na swoją pozycję w scenie — bardziej skupiasz się na rozwoju muzycznym, czy też chcesz dalej działać jako organizator wydarzeń?
„Na ten moment chcę dokończyć płytę z Akanoyou i mój solowy krążek, o którym opowiem może innym razem. A jeśli chodzi o wydarzenia, to w planie jest, aby chociaż raz do roku organizować NWM Night, więc na pewno widzimy się za rok znowu w Krakowie, a może też jeszcze w Radomiu.”
Napisane przez: Patrol
Strona została stworzona przez Radiopodziemia24/7. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Komentarze do wpisu (0)