Bez wielkich deklaracji, bez sztucznego hype’u Noras robi swoje, krok po kroku budując własny styl i podejście do rapu. Pisze spontanicznie, nagrywa z zajawki i nie udaje kogoś, kim nie jest. Jeśli chcesz zajrzeć za kulisy jego twórczości czytaj dalej.
Kiedy poczułeś, że rap to coś więcej niż hobby i że chcesz robić to na poważnie?
Nadal traktuję to jako hobby, ale z czasem podchodzę do tego coraz bardziej serio. Kiedy nastąpił taki moment? Ciężko powiedzieć. Odkąd sięgam pamięcią, pisałem różne teksty – krótsze, dłuższe, pojedyncze punchline’y, które nigdy nie zostały nagrane. Najczęściej służyły do wyzywania rówieśników w szkole, heh. Nagrywać i publikować zacząłem jakieś trzy lata temu. Wszystko zaczęło się głównie od zajawki na mix i mastering.
Jaką lekcję o sobie samym wyniosłeś dzięki rapowi, której wcześniej nie znałeś?
Nie doświadczyłem jeszcze takiej sytuacji.
Piszesz spontanicznie, czy raczej długo dopracowujesz wersy?
Bardzo spontanicznie. Najczęściej przy skręcie albo na spacerze z psem. Zdarza mi się też zapisywać linijki w aucie, bo często leci tam jakiś bit. Kilka razy słyszałem, że moje kawałki – szczególnie starsze – brzmią jak freestyle. I w sumie coś w tym jest, bo często właśnie tak powstają.
Masz wers, który od dawna leży w szufladzie, ale czeka na idealny moment, żeby go wypuścić?
Nie mam takich wersów. Nie mam też numerów, które leżą gdzieś w szufladzie.
Do kogo jest skierowany numer „Ja Cię nie nauczę” konkretnej osoby, czy szerzej do słuchaczy?
To numer skierowany zarówno do słuchaczy, jak i artystów. Myślę, że każdy może znaleźć w nim coś dla siebie.
Kogo w polskim rapie podziwiasz najbardziej i dlaczego?
Peja – za to, że od tylu lat jest na scenie i nadal pozostaje sobą. Mam do niego duży szacunek.
Wiśnia Bakajoko – bo tak, heh.
Eripe – za teksty. Dla mnie lirycznie numer jeden.
WSRH – wychowali mnie swoją pierwszą płytą.
Jak podchodzisz do eksperymentów próbujesz nowych brzmień i stylów, czy raczej trzymasz się swojego sprawdzonego flow?
Próbuję – na tyle, na ile pozwalają mi umiejętności. I słowo „próbuję” pasuje tu najlepiej. Nie jaram się totalnie nową szkołą, więc te brzmienia nie do końca mi siedzą, ale nad swoim flow cały czas staram się pracować.
Kiedy masz wolny dzień, jak wygląda Twoja “strefa relaksu” robisz coś kreatywnego czy totalnie odcinasz się od muzyki?
Wolnego czasu nie mam za dużo i staram się go głównie poświęcać rodzinie. Mamy wspólne zajawki, więc nic się nie gryzie. Część czasu przeznaczam też na nagrywki.
Co jest Twoim największym marzeniem w muzyce, które jeszcze nie udało Ci się spełnić?
Nie mam wielkich marzeń związanych z muzyką. Na pewno chciałbym jeszcze zrobić kilka featów z raperami, których słuchałem kiedyś i których słucham do dziś.
Na koniec powiedz, co teraz planujesz i czego mogą się spodziewać Twoi słuchacze.
Kończę właśnie drugą solową płytę, a oprócz tego EP z producentem El Padre. Pracuję też z raperem Sosin nad wspólną EP-ką. Do tego mam sporo wolnych bitów, więc niedługo powinny pojawić się nowe rzeczy.
Bez spiny, bez presji, ale z konkretnym kierunkiem tak można podsumować to, co aktualnie robi Noras. Nowa płyta na finiszu, wspólne projekty w drodze i kolejne numery już w przygotowaniu. To dopiero moment przejściowy, a nie finał. Jeśli ten wywiad to dla Ciebie pierwszy kontakt z jego twórczością, wiele wskazuje na to, że najlepsze dopiero nadchodzi.
Napisane przez: Aleksandra
Strona została stworzona przez Radiopodziemia24/7. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Komentarze do wpisu (0)