play_arrow

keyboard_arrow_right

Listeners:

Top listeners:

skip_previous skip_next
00:00 00:00
chevron_left
volume_up

Felieton

W tym beefie prawda jest tajemnicą poliszynela

today11 sierpnia, 2025 115 17 5

Tło
share close

Mamy drugą rundę za sobą. Przyniosła one duże rozczarowanie, bo dowodzi tylko tego, że rap umarł. Umarł i spoczywa tam gdzie jego miejsce- w podziemiach. Piszę to głównie w kontekście jego odbiorców i tego co dzięki niemu kiedyś symbolizowali. Dziś każdego jego próba przebicia się na powierzchnię jest negowana i niezauważana, bo mało już kto już pamięta o co w nim chodziło. Rap tak na serio to jest RIP. 

 

Po drugiej rundzie Eripe faktycznie nie wygrywa. Znów jest remis. Mogę nawet przyznać, że z lekkim wskazaniem na Borysa. I to nie dzięki drugi raz efektowi WOW. Nie dzięki flow, które zawsze jest wyciągane przez słuchaczy nowej szkoły. I fakt, jest to argument nie do odbicia. Problem w tym, że zazwyczaj niczym innym nie są się w stanie obronić. Pięknie to obrazuje dzisiejsze priorytety. Ma być przyjemne dla ucha. Koniec. Niektórzy nie kumają, że beef to nie jest konkurs jak eurowizja. Tu nie liczy się fajniejsza piosenka. 

W beefie najważniejsze są linie, punche, wiarygodność, rapowe podejście do tego. To ma kopać i bić lirycznie oponenta i go ośmieszać a nie dobrze prezentować się na tik toku do tańczących ludzi. 

Wszystkie te argumenty są po stronie Eripe. Nie neguje jednak, że Bedoes zrobił całkiem przyzwoity diss po raz drugi. 

Niestety Sebastian sam roztrwonił swoją przewagą, wystawiając Bedoesowi do pustej na remis w drugiej rundzie tym, że zlekceważył jedyny argument, który podważał jego wiarygodność w tym beefie. Mianowicie: trzeba było bardziej dosadnie wyjaśnić akcję o nazwie “ czemu podałem mu rękę a potem wrzuciłem diss”. Oczywiście większość kumatych słuchaczy może połączyć sobie klocki i wywnioskuje powód, ale  niestety niektóre sytuację trzeba podać dobitnie i na talerzu tak żeby rozwiać wszelkie wątpliwości i zamknąć innym buzie. Niekoniecznie też dobrym pomysłem była forma w jakiej jest nam podana pierwsza część tego dissu. Doceniam smaczek z Britney, ale lepszy efekt zrobiłaby zaostrzona forma z pierwszego dissu lub właśnie rozszerzenie ostatniej minuty tego utworu…

Druga część dissu Eripe to jest zezłomowanie Bedoesa i bardzo wyciąga wspomniany już mankamenty. Nie muszę nic o tym pisać, to mówi samo za siebie. Wystarczy przesłuchać. 

 

Bedoes natomiast klasycznie daje słabsze punche, dużo robi z siebie ofiarę i klasycznie leci hipokryzją. Jednak jak już ustaliliśmy ma nieodbity solidny argument, który też cały czas uwypukla i dobrze nim gra, czyli – podanie ręki. Świetnie też włada populizmami i gra na emocjach co po części robi swoje- wiem, że brzmi to jakbym szydził lekko ( trochę tak), ale to też jest umiejętność, która potrafi dać przewagę, no a beef is beef. Swego rodzaju demagogia to też sztuka. Do tego wspomniane flow i kilka linijek jest całkiem zabawnych w pozytywnym tego określenia sensie. No i forma dissu jest bardziej “eripowa” co dodaje plus 10 do agresywności temu dissowi a co za tym idzie jego ogólnemu odbiorowi. 

 

Także utworowo cały czas mamy remis. Ta runda z lekkim wskazaniem na Bedoesa.

 

Jednakże jak weźmie całość to warto zauważyć kilka kwestia i odpowiedzieć sobie na kilka pytań:

  • Peja i Decks to jego idole. Sam to przyznał. To też dwie olbrzymie ikony polskiego rapu i wiedzą zapewne “o co w tym biega”. Nie daje do myślenia, że nie popierają działań i postaci Bedoesa? Jeśli nie jemu samemu to wam? Może czas się zastanowić?  
  • manipulacje: mówi, że Eripe się śmieje z chorób psychicznych a sam wyśmiewa jego alkoholizm, który notabene też jest chorobą. Poza tym Borys sobie co chwile swoimi “chorobami” wyciera pysk. Przypomnijcie sobie teraz, co było z Filipkiem i co było w Stodole. Porównajcie zachowanie przez całą karierą Quebo (który ma ciężko chorobę psychiczną) i macie różnice klas. 
  • Wyrzuca Sebie jedno wspomnienie o żonie i psie a on co chwile nawija, że za rodzine to za rodzine tamto. Jakieś podwójne standardy? 
  • Próbuje też zmanipulować robiąc z siebie “zasadowca” -nie ruszyłem Ci kolegów : Oxona, Penxa, Zygsona etc… A zarzucenie im frajerstwa, że ich kolega prawie zszedł pod hotelem a oni stali i nic nie robili to co? Sprawdźcie jak w 1wszym dissie było tam to nawinięte. To bez dyskusji sugeruje, że chodzi o Patokalipse.  Poza tym bez jaj… nie wymienił ich ksyw bo wiemy dobrze co by się stało z 2115 gdyby wyszedł z tego ich beef z Patokalipsą lub Hipocentrum… O ile Bedoes umie coś tam nawinąć to Blacha, White i ten Kuque to totalnie nie ta liga. Zarówno względem Bedoesa jak i Pato i Hipo. 
  • Wmówienie słuchaczom, że Eripe powiedział, że dotyka dzieci ch*jem. Nie powiedział, powiedział, że WYGLĄDA JAK KTOŚ TAKI. To nie jest równoznaczne. 
  • Na koniec nawija, że odpowiada (mimo “chu*owego dissu Eripe) bo jest raperem. Uwaga Bedoes jest raperem! Tylko gdzie był przez 9 lat jak też trzeba było w linii odpowiedzieć na zaczepki Eripe(uważam zresztą, że naciągane te zaczepki bo w “Witam moi mili” te wersy są rzucone na zasadzie… uderz w stół… i to bardziej o Borysie świadczy źle, jeśli go ruszyły)? Gdzie był raperem pod hotelem jak trzeba było gadać zamiast bić partyzanta? Dodaj do tego wers Eripe, który jest punchem i real talkiem w jednym: “Żeby raper się chwalił, że sam napisał, to jest hitem”

 

Takich smaczków można wymienić mnóstwo. Sami oceńcie jak to wygląda i jak to świadczy o autorze w szerszej perspektywie. 

 

Teraz czekamy na 3cią rundę. Mam nadzieję, że Eripe dowiezie to jak należy do końca. Bo dla Hip-Hopowych głów i tak wygrywa ten beef. Musi postawić tylko kropkę nad i w liryce i rapie i zrzucić bombę, która bez zbędnego “ale” zgniecie jego oponenta w szerszym odbiorze. Borys już i tak dużo tu ugrał, więcej niż ktokolwiek się mógł spodziewać. Udowodnił, że mógłby być dobrym MC. Gdyby był w tym bardziej wiarygodny, nie był produktem to zdecydowanie mógłby zniszczyć Eripe, bo rapować umie. Natomiast w postrzeganiu go jako MC i człowieka… nic się nie zmieniło. Bo trzeba dzisiaj odróżnić mocno pojęcie MC od rapera. Każdy MC jest raperem, nie każdy raper jest MC. Nie każdy też kto rapuje jest raperem. I niby wszyscy to wiedzą, ale milczą. Bo dzisiaj rap jest częścią popu i liczy się konkurs piosenki, układy, profity z featów i poprawność polityczna…  

 

autor: Jaqb Bimbrownik

Napisane przez: Prezes

Oceń

Komentarze do wpisu (0)

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola oznaczone * są wymagane